Skąd bierze się blokada w matematyce i jak ją przełamać
Matematyka ma w sobie coś z mechaniki precyzyjnej. Nie dlatego, że wszystko da się naprawić suwmiarką i dobrym humorem, tylko dlatego, że ma swoje tryby, opory i tarcie. Blokada w matematyce to właśnie moment, w którym te tryby przestają zazębiać się tak jak trzeba. Nagle pojawia się w głowie cisza, kartka robi się lodowata, a w zeszycie rośnie samotna kreska, która miała być znakiem równości, ale jakoś się urwała. I wcale nie jest tak, że blokada przychodzi tylko do osó
Matematyka ma reputację świata, w którym liczy się tylko wynik. Tyle że w klasie, na próbnej maturze i w każdej dorosłej sytuacji, w której ktoś każe ci „policzyć to i tamto”, problem prawie zawsze zaczyna się wcześniej niż w kalkulatorze. Zaczyna się w zdaniu. W tym jednym fragmencie treści, który niby czytasz, ale mówiąc wprost, twoja głowa skacze po tropach. Czytanie zadań to nie romantyczna umiejętność „ładnego rozumienia tekstu”. To praktyczny mechanizm, który oszcz
Skąd bierze się blokada w matematyce i jak ją przełamać
Matematyka ma w sobie coś z mechaniki precyzyjnej. Nie dlatego, że wszystko da się naprawić suwmiarką i dobrym humorem, tylko dlatego, że ma swoje tryby, opory i tarcie. Blokada w matematyce to właśnie moment, w którym te tryby przestają zazębiać się tak jak trzeba. Nagle pojawia się w głowie cisza, kartka robi się lodowata, a w zeszycie rośnie samotna kreska, która miała być znakiem równości, ale jakoś się urwała. I wcale nie jest tak, że blokada przychodzi tylko do osó
Matematyka wydaje się szybka i niezrozumiała — co z tym zrobić
Matematyka ma w sobie coś z jazdy na rowerze: niby to tylko parę ruchów, a nagle wszyscy wokół jadą jakby od urodzenia. Uczysz się twierdzenia, robisz zadanie, po czym słyszysz w głowie komentarz w stylu: „Ale to było proste.” I wtedy człowiek robi najgorszą rzecz, jaką może zrobić przy matematyce. Zamiast dopytać, udaje przed samym sobą, że rozumie. Potem wraca za chwilę do kolejnego zadania i znowu, jak bumerang, pojawia się to samo zdanie: „Szybko, a nie wiem co się stał
Są dwa typy ludzi: tacy, którzy potęgi uwielbiają, i tacy, którzy odkrywają je dopiero na sprawdzianie. Pierwiastek zwykle trafia do drugiej grupy jeszcze mocniej: „czemu to znika, czemu wraca, i czemu znowu muszę zaczynać od początku?”. A potem przychodzi logika. Nie ta z teorii gier, tylko ta codzienna, która każe ci zatrzymać się w pół kroku i zapytać: co tak naprawdę próbuję tu zrobić? W tym tekście chodzi właśnie o poukładanie. Nie o magiczne sztuczki, tylko o menta
„Umiem” to zabawne słowo. Brzmi jak dyplom z szuflady. A prawda jest taka, że zanim pojawi się w głowie, przechodzi przez kilka etapów: rozbieg, chaos, drobne zwycięstwa, potem zaskakujące potknięcia i wreszcie moment, w którym przestajesz panikować, gdy zadanie jest trudniejsze niż w przykładzie. Ten tekst jest o tym, jak przejść tę drogę rozsądnie, bez budowania motywacji na samym zaklinaniu rzeczywistości. Nie obiecuję cudów. Obiecuję plan, który uwzględnia ludzkie og
Franio Hey radzi: jak pokonać barierę w matematyce
Są takie prosta matematyka książka polecana bariery, które wyglądają jak ściana z betonu. Nie dlatego, że matematyka jest jak beton, tylko dlatego, że człowiek podchodzi do niej z odpowiednią dawką stresu, złą strategią i myślą “ja już taki jestem, ja do tego nie mam głowy”. I nagle pojawia się efekt domina: im mniej rozumiesz, tym szybciej się zniechęcasz. Im szybciej się zniechęcasz, tym mniej ćwiczysz. Im mniej ćwiczysz, tym mniej rozumiesz. Klasyczny układ równań, tyl
Rozumiem pokusę: chcesz wkuć, wyrobić formę, machnąć kilka zestawów zadań i mieć święty spokój. Tyle że mózg nie daje medalu za „zrobione”, tylko za „zrozumiane”. A zrozumienie ma brzydki nawyk psucia przyjemności, bo wymaga oporu: błędów, zawahań, powtórek w innym układzie niż na kartce. Ćwiczenie, które naprawdę prowadzi do rozumienia, nie polega na tym, że więcej robisz. Polega na tym, że wiesz, co w danej chwili trenujesz, i umiesz wykryć, kiedy jedziesz na samym „wy